Ratownicy Mazurskiej Służby Ratowniczej — jedynej bazy na Jeziorze Śniardwy — stoją przed eksmisją. Burmistrz Pisza chce ich usunąć, mimo sprzeciwu własnej Rady Miejskiej.
Podpisz petycję → ↓ Poznaj całą historięMazurska Służba Ratownicza istnieje od 1978 roku. Założyła ją grupa żeglarzy z Kędzierzyna-Koźla, którzy po dramatycznym wypadku kajakarzy postanowili wziąć w swoje ręce ochronę życia na jeziorze Śniardwy. Dziś MSR skupia 140 ratowników — wodnych, medycznych i lekarzy. Dyżuruje 24 godziny na dobę, 365 dni w roku.
Przez dekady ratownicy budowali bazę własnymi rękami, z własnych składek. Współpraca z gminą Pisz układała się poprawnie — aż do momentu, gdy działka pod bazą zainteresowała prywatnego inwestora planującego budowę hotelu.
Umowa dzierżawy działki pod bazą MSR wygasa. Od tego momentu ratownicy nie mogą doczekać się nowej. Poprzednia Rada Miejska, na wniosek burmistrza, zagłosowała za sprzedażą działki.
Nowy burmistrz Pisza, Dariusz Kiński, deklaruje chęć współpracy i przesyła wzór umowy dzierżawy. Wkrótce zmienił zdanie — zamiast umowy dał warunek: bezterminowa służebność gruntowna na działce MSR. Na zawsze. Bez gwarancji, że sami będą mogli zostać choćby rok dłużej.
Służebność w zamian za umowę dzierżawy na co najmniej 10 lat. Uczciwa wymiana. Burmistrz odmówił.
Rada Miejska w Piszu bierze sprawę w swoje ręce: większością głosów wycofuje działkę ze sprzedaży i apeluje do burmistrza o wydzierżawienie jej MSR. Burmistrz ignoruje własną radę, sam podpisując pismo kwestionujące uchwałę.
Czterogodzinne negocjacje kończą się niczym. Strona samorządowa nie przygotowała żadnej propozycji kompromisu. Jedynym celem spotkania: wynoście się.
Burmistrz podtrzymał nakaz opuszczenia terenu. Trwa walka o przetrwanie bazy ratowniczej przed sezonem letnim.
MSR utrzymuje jedyną bazę ratowniczą na Jeziorze Śniardwy. Najbliższa pomoc jest prawie 30 km dalej. Każda minuta opóźnienia na wodzie może kosztować życie.
Przeniesienie bazy to wielomiesięczny proces i ogromne koszty. Organizacja non-profit, finansowana ze składek i dotacji, tych pieniędzy nie ma.
Infrastruktura budowana przez niemal pół wieku wolontariackiej pracy może zostać zniszczona lub utracona bezpowrotnie.
Gmina Pisz już obciążyła MSR karą za „bezumowne korzystanie z działki" — wyliczoną jak dla hotelu lub mariny, nie dla służby ratunkowej.
Dla porównania — gmina Orzysz wydzierżawiła innej służbie działkę za symboliczną złotówkę. Jeśli się chce — można.
Panie Ministrze, prosimy o interwencję, zanim sezon letni 2026 r. przyniesie konsekwencje, którym można było zapobiec.
Mediacja. Objąć rolę mediatora w sporze między MSR a burmistrzem Pisza — tak, by przed końcem czerwca 2026 r. ratownicy mieli umowę dzierżawy gwarantującą im stabilną obecność na kolejne 10 lat.
Kontrola sprzedaży działki. Zawiadomić właściwe służby i zbadać, czy gmina Pisz może sprzedać działkę komercyjnemu inwestorowi, skoro została przekazana przez Skarb Państwa (KOWR) z przeznaczeniem na cele ratownictwa wodnego.
Wstrzymanie eksmisji. Wstrzymać eksmisję do czasu wypracowania porozumienia — ze względu na bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa publicznego na akwenie odwiedzanym przez setki tysięcy turystów każdego lata.
„Ci ludzie od 48 lat wyciągają z wody żeglarzy, kajakarzy, rodziny z dziećmi. Robią to jako wolontariusze, za grosze albo zupełnie za darmo. Dziś sami potrzebują pomocy — nie przed sztormem, ale przed biurokratyczną arbitralnością jednego urzędnika."
Każdy podpis to głos, który mówi: nie można likwidować służb ratowniczych dla politycznych ambicji. Petycja zostanie złożona u Ministra SWiA.
Twój głos został dodany do petycji. Udostępnij tę stronę, by więcej osób dowiedziało się o sprawie.